Co warto, a co można sobie odpuścić nad jeziorem Inle

inlea

Tym razem będzie trochę bardziej od strony praktycznej. Jezioro Inle z pewnością znajdzie się na liście najwiekszych atrakcji Birmy (bardzo możliwe, że na pierwszej pozycji) i choć ilości przybywających tu turystów nawet w sezonie nie można nazwać tłumami, to jak na warunki birmańskie jest ich sporo. W Nyungshwe roi się od backpackersów, amatorów trekkingów i bardziej zaawansowanych wiekiem samodzielnych turystów. Na samym jeziorze, w tekowych hotelach na wodzie, mieszkają co zamożniejsi uczestnicy wycieczek zorganizowanych, a najbardziej zauważalni z nich są Chińczycy ukryci za nieodłącznymi parasolkami. Wszyscy ci turyści spotykają się w jednym miejscu – na wodzie. I choć jezioro jest duże, dziwnym trafem wszyscy przybywają o tej samej godzinie: na pływający targ, do klasztoru ze skaczącymi kotami, fabryki cygar, czy tkalni tradycyjnych lungi.

Aby pobyt na jeziorze nie wiązał się z obecnością nadmiernie ekscytujących się Chińczyków, warto zrezygnować z usług hotelu, czy agencji i samemu znaleźć sobie przewodnika, który zgodzi się zrealizować przygotowany przez nas plan – plan, z którego wyrzuciliśmy wszystkie miejsca pod turystów i dla turystów, które nie są tego warte, a inne zaplanowaliśmy na najmniej tłoczną porę dnia. Zwykle tego nie robimy, ale nasz przewodnik po jeziorze Inle okazał się być najlepszym przewodnikiem jakiego kiedykolwiek mieliśmy, jak i wspaniałym człowiekiem, dlatego w tym miejscu pozwolimy sobie na małą reklamę. Jeśli tym wpisem zapewnimy mu choć jeden dodatkowy dzień pracy, a tym samym pieniądze na utrzymanie rodziny, będziemy bardzo szczęśliwi.

Ko Yee – Myo Min Htun

near View Point Hotel

Taing Nann Bridge Canal

myomyoinle@gmail.com

0943180792

09428327615

Nasza subiektywna ocena atrakcji nad jeziorem Inle:

+++ warto

=== można sobie odpuścić

 

Na wodzie

+++ jezioro o poranku – jezioro najpiękniejsze jest wczesnym rankiem, kiedy nad powierzchnią wody unosi się warstwa mgły. Horyzont zanika i niebo łączy się z gładką taflą wody, a przez mgłę widoczne są tylko sylwetki rybaków i majaczących w oddali domów. Warto wsiąść na łódź przed 7:00 rano, by mieć cały ten spektakl dla siebie.inle-6inle-7 inle-8inle-22

+++ tradycyjny targ – to najczęściej pierwszy punkt programu dla wszystkich i niewiele można w tym wypadku zrobić (może poza wstaniem przed innymi), bo targ rozpoczyna się wcześnie rano, a kończy przed południem. Mamy za to wpływ na to, który targ wybierzemy, bo jest ich ponad dziesięć, a ich lokalizacja zmienia się w cyklu 5-cio dniowym. Warto wybrać się na targ, który znajduje się poza tradycyjnym szlakiem turystycznym, co wyklucza Nyaungshwe (gdzie i tak można się wybrać innego dnia, bo do tego nie potrzeba przecież łodzi), pływający targ Ywama (najbardziej turystyczny) oraz Indein, gdzie znacznie lepiej pojawić się poza dniem targowym. My wybraliśmy targ w Maing Thauk – wiosce, która oprócz całkiem autentycznego targu, posiada również zaletę w postaci pięknego położenia częściowo na lądzie, a częsciowo na wodzie. Spodziewam się jednak, że najciekawsze muszą być targi w Thaung Tho i Kyauk Taung znajdujące się na południowych krańcach jeziora, daleko poza utartym szlakiem. Niestety dotarcie tam zabiera dużo więcej czasu (mały problem) i dwa razy więcej pieniędzy (duży problem), dlatego tym razem musieliśmy je sobie odpuścić.inle-9inle-11inle-12inle-13inle-14inle-15

+++ opuszczona posiadłość Inleh Bo The – nie jest to miejsce, o którym pisze się w przewodnikach, ale będąc na wodzie nie sposób jej nie zauważyć. Jest to wystawny dom na palach, który lata świetności ma juz dawno za sobą i pewnie nieliczni zadają sobie trud, żeby się tam zatrzymać. A szkoda, bo jest to idealne miejsce by poczuć prawdziwy rytm jeziora – spokojny i cichy, jak niezmącona tafla wody. Obecnie, stara posiadłość służy jedynie jako miejsce odpoczynku i relaksu dla rybaków znad jeziora. Dobra okazja do rozmowy z lokalesami, jak i na partyjkę kapslowego warcaby.inle-16inle-17inle-18inle-19inle-20

+++ orzeźwiająca kąpiel – niby jezioro i to całkiem spore, ale wydaje się, że niewiele osób korzysta z możliwości popływania w jego wodach. Zniechęcać może fakt, że jezioro nie ma wyraźnych brzegów – to po prostu ląd, który staje się coraz bardziej podmokły, aż zamieni się w bagna, a wreszcie w jezioro. Kanały są dość płytkie i zarośnięte, podobnie jak niektore partie, które używane są jako pływające ogrody. Tymczasem woda w jeziorze jest czysta i jeśli wybierze się miejsce daleko od „brzegu”, kąpiel może okazać się przyjemną przerwą w zwiedzaniu.

+++ południowy kraniec jeziora – to najrzadziej odwiedzane przez turystów tereny, które raczej nie znajdą się w planie wycieczki zorganizowanej. Dlatego to właśnie tam można obserwować najbardziej autentyczne sceny z życia, nie zawładnietego jeszcze przez turystykę. Wycieczka na południe zabiera większość dnia i kosztuje dwa razy tyle ile standardowy objazd, ale jeśli ktoś posiada wystarczający budżet, to na pewno warto.

+++ pagody w Indein – choć Indein nie leży nad samym jeziorem, ale nieco na uboczu nad kanałami, to jest jednym z bardziej turystycznych punktów. Lokalesi prowadzą w tym miejscu niezły biznes na jednym z największych targów nad jeziorem oraz przy długich, zadaszonych schodach prowadzących do zespołu 1054 stup. W dzień można spodziewać się tłumów, ale późnym popołudniem, kiedy stragany z pamiątkami powoli się zamykają, a większość turystów wróciła już do hotelu, jest to niesamowicie atmosferyczne miejsce. Niektóre stupy zostały odnowione i błyszczą złotem, inne są w stanie ruiny, a za nimi rozpościera się wspaniały widok na jezioro. Kiedy nie ma ludzi, jedyne co słyszy się w tym miejscu, to pobrzękiwanie tysięcy dzwoneczków zawieszonych na szczytach złotych stup.

inle-23inle-24inle-25

+++ rybacy o zachodzie słońca – drugiego dnia ponownie wypłynęliśmy na jezioro, żeby zobaczyć zachód słońca, na który dzień wcześniej się spóźniliśmy. Nasz przewodnik zatrzymał się przy ubranych w tradycyjne stroje rybakach i zapytał, czy nie chcemy zrobić im zdjęć. Początkowo nie chcieliśmy, bo nie przepadamy za inicjatywami, za które trzeba płacić, a które zmieniają tradycyjny styl życia ludzi. Tymczasem rybacy podpłynęli bliżej i z uśmiechem zaprosili każdego z nas na swoją wąską, drewnianą łódź. Tego się nie spodziewałam. Nieco oszołomiona, ostrożnie usiadłam na drugim końcu chwiejnej łodzi i razem z rybakiem odpłynęłam na środek jeziora, w kierunku zachodzącego słońca. Wtedy on zaczął poruszać się jak w „tańcu” wiosłując nogami, a ja ze zdumienia zupełnie zapomniałam o robieniu zdjęć. Byliśmy sami. Ostatnie motorówki omijały nas z daleka, spiesząc się na spóźnioną kolację. Dla mnie było to najpiękniejsze doświadczenie nad jeziorem Inle, przeżyte dwukrotnie, bo przecież musiałam mieć jakieś zdjęcia! Na koniec rybacy dostali po kilka kyatów – niewiele, bo nie byliśmy na to przygotowani, ale miałam wrażenie, że nawet gdybyśmy nie zapłacili byliby dla nas tak samo mili. Może i tym razem daliśmy się wpuścić w typowo turystyczne maliny, a może naprawdę byli to przyjaciele naszego przewodnika.inle-34inle-36 inle-35inle-39inle-38 inle-37

=+= fabryki i warsztaty – nad jeziorem roi się miejsc sprzedających turystom lokalne wyroby i właściwie każda wycieczka ma je w swoim planie. Nie ma nic złego w zobaczeniu jednej fabryki, w której kobiety produkują tradycyjne birmańskie cygara albo siedzą za krosnami tkając tradycyjne lungi, ale nie dajmy się prowadzić od jednego warsztatu do drugiego, aż wreszcie kupimy coś dla świętego spokoju. Dużo ciekawiej jest obserwować kobiety w małych wioskach, jak tkają chusty domowymi sposobami dla lokalnej społeczności, a jeśli zdecydujemy się coś kupić, na pewno będzie taniej.

=== pagoda Phaung Daw Oo – jedna z niewielu birmańskich pagód, która nie przypadła nam do gustu. Może ma to coś wspólnego z ogromnym targiem pamiątek, który znajduje się na parterze?

=== klasztor skaczących kotów – mnisi w tym klasztorze wytresowali swoje koty, tak by skakały przez obręcze, a kiedy wieść się rozniosła, na spektakl zaczęli przybywać turyści. Na zdjęciach wygląda to może i fajnie, ale tylko dlatego, że nie widać setki innych turystów, którzy oglądają pokaz razem z fotografujących. Raczej słabe miejsce na kontemplację i poznanie życia birmańskich mnichów.

=== wioska Karenów – na pewno słyszeliście o kobietach-żyrafach, które żyją w północnej Tajlandii. Otóż plemie to wywodzi się z Birmy, a w Tajlandii jest tylko atrakcją dla turystów. Podobnie jest nad jeziorem Inle, gdzie kobiety zostały sprowadzone, by (ku uciesze co niektórych) stworzyć ludzkie zoo. Kobiety w obręczach na szyi uśmiechają się do zdjęć, a turyści im za to płacą. Marzymy o tym, by odwiedzić Karenów, ale w miejscu, gdzie tradycja kultywowana jest z wyboru, a nie z przymusu.

Na lądzie

Nad Inle interesujące jest nie tylko to co na jeziorze, ale także wszystko co wokół niego. Okoliczne góry są domem dla wielu mniejszości etnicznych, a rzadko odwiedzane pagody i klasztory można znaleźć w całej okolicy, podobnie jak inne, zupełnie niespodziewane miejsca.

+++ winnica Red Mountain Estate – największe zaskoczenie nad jeziorem Inle, bo kto spodziewałby się winnicy w Birmie? Dobry pretekst do wyporzyczenia roweru w Nyaungshwe i wybrania się na wycieczkę po okolicy, zwieńczoną degustacją pysznego wina w promieniach słońca, zachodzącego za górami po drugiej stronie jeziora. Widoki iście toskańskie, atmosfera bardzo relaksacyjna, nie można tylko przesadzić z degustacją, bo trzeba zachować siły na powrót rowerem do miasta.inle-1inle-2inle-3inle-5 inle-4

+++ klasztor Shwe Yaunghwe Kyaung – to podobno najczęściej fotografowany klasztor nad Inle, ale ilość ludzi, których spotkaliśmy w środku zupełnie o tym nie świadczyła. Tylko my i mnisi: modlący się, grający w piłkę, kąpiący się, piorący szaty, oglądający telewizję – idealne miejsce, by w spokoju poobserwować codzienne życie birmańskich mnichów. Sam klasztor jest dość niezwykły – z drewna tekowego, z pięknymi rzeźbieniami i unikalnymi, owalnymi oknami. Ale jeszcze większe wrażenie robi stupa, zaraz obok klasztoru, z małymi wizerunkami buddy, umieszczonymi w tysiącach nisz.inle-33 inle-26inle-27inle-29 inle-28inle-30inle-31inle-32

+++ wioski przy kanale – płynąc kanałem prowadzącym z Nyaungshwe do jeziora, mija się niewielkie skupiska domów położone nad wodą. Ludzie z tych wiosek widują turystów codziennie, ale z daleka, bo rzadko kiedy ktoś zapuszcza się na te tereny piechotą. My wybraliśmy się na spacer jednym brzegiem, a wróciliśmy drugim, przepływając kanał łódką uczynnego staruszka. Geograficznie tak blisko masowej turystyki, ale tak naprawdę bardzo daleko.inle-40inle-42inle-43inle-44inle-45

+++ rowerem w nieznane – tak naprawdę nie trzeba mieć celu, bo tereny wokół jeziora są wszędzie tak samo piękne. Wystarczy wyporzyczyć rower i zdecydować czy chce się jechać w prawo, czy w lewo, a po drodze na pewno zobaczy się wspaniałe rzeczy i spotka jeszcze wspanialszych ludzi.

Więcej zdjęć znad jeziora Inle w galerii:

Jezioro Inle 21-25.01.2013

17 Responses to “Co warto, a co można sobie odpuścić nad jeziorem Inle”

  1. wspaniałe miejsce i fajny artykuł!

  2. Karola pisze:

    Wow! Niesamowite są te zdjęcia! Bajeczne! Birma jest bardzo wysoko na liście miejsc, które muszę zobaczyć… może ją jeszcze zdążę zobaczyć zanim zmieni się w drugą Tajlandię…

  3. Tomek z Gdyni pisze:

    Spodziewałem się , że spodoba Wam się Inle Lake.
    Dla mnie tez to było jedno z najbardziej magicznych miejsc w Birmie.
    Kibicuję dalej :)

  4. Badoxx pisze:

    Może i ja kiedyś gdzieś tak pojeżdżę jak wy:/
    A nie tylko robota i robota……
    Pozdrawiam z pochmurnego Opola:)

  5. Andrzej pisze:

    Miejsce ciekawe, wpis ciekawszy, a zdjęcia najciekawsze :)

  6. Renia pisze:

    Niesamowite zdjęcia… Na pewno się tam wybiorę. Mogłabym prosić namiary na tego przewodnika?

    • paczkiwpodrozy pisze:

      Namiar powinien być na stronie, ale mamy problem ze znalezieniem jego wizytówki. Umieszczaliśmy też recenzję na tripadvisor na jego temat, ale również gdzieś przepadła. Mimo wszystko szukamy dalej :)

      • Agata pisze:

        Czy może udało Wam się już odnaleźć namiary na przewodnika? Równo za miesiąc powinnam docierać do brzegów Inle, przydałby mi się ktoś sprawdzony :-)
        Pozdrawiam i gratuluję świetnej podróży i rewelacyjnego bloga :-)

        • paczkiwpodrozy pisze:

          Właśnie udało się! Odnaleźliśmy wizytówkę w przewodniku. Już umieszczamy na stronie. Jeśli uda się Wam z nim skontaktować, prosimy o informację, że jest wciąż osiągalny!

  7. Kasia pisze:

    Świetny artykuł – ostatnio słyszałam niezbyt pochlebne komentarze na temat jeziora Inle ale po waszym artykule z pewnością wybierzemy się w tamte rejony. Fajnie, że udało wam się znaleźć lokalnego przewodnika, który pokazał wam prawdziwe piękno tego miejsca – mam nadzieje, że uda nam się z nim skontaktować i nam również będzie dane poznać to miejsce. Pozdrawiam!

    • paczkiwpodrozy pisze:

      Kasiu, każdy ma swoje zdanie, a na fakt czy komuś się dane miejsce podoba wpływa wiele różnych czynników. ALe że Birma się zmienia, a takie miejsca jak Inle najszybciej, to fakt i nie zdziwiłabym się gdyby wyglądało zupełnie inaczej niż rok temu. Pewne jest jedno: trzeba pojechać, zobaczyć na własne oczy i wyrobić sobie osobistą opinię!

  8. za 3 tygodnie ruszam do Birmy i mam wiele wątpliwości odnośnie Inle Lake i w sumie zastanawiałam się, czy w ogóle tam jechać – mam straszną alergię na tabuny turystów. dzięki Wam wiem, jak mogę zorganizować pobyt tam omijając te miejsca, których nie chciałabym odwiedzić. właśnie napisałam do Waszego przewodnika, mam nadzieję, że nie zmienił fuchy! :)

    • paczkiwpodrozy pisze:

      Kami! Koniecznie musisz pojechać nad Inle! To jedno z najpiękniejszych miejsc jakie odwiedziliśmy w Birmie! Fakt, są turyści i niektóre miejsca są sztucznie pod nich przygotowane, ale żadnej ilości turystów, które widzieliśmy w Birmie nie można nazwać tabunami! Choć przez 2 lata mogło się oczywiście trochę zmienić. Nie jesteśmy pewni, czy uda Ci się skontaktować z przewodnikiem mailowo, ale jeśli nie to spróbuj jeszcze na miejscu telefonicznie, albo popytaj innych przewodników przy moście. Ciekawi jesteśmy co u niego :) Jak będziesz miała jakieś wieści, to koniecznie napisz!

Odpowiedz na „BadoxxAnuluj pisanie odpowiedzi