Zagubieni na morzu

corona

Historia z cyklu: Pech na Filipinach

W rolach głównych: bangka i my (a jakże mogłoby być inaczej)

Początek tej historii jest dość niewinny, jak to zwykle bywa w przypadku pecha spadającego jak grom z nieba. Próbujemy dostać się łodzią – „uwielbianą” przez nas bangką – na małą wysepkę Malapascua oddaloną jedynie o pół godziny drogi od północnego krańca wyspy Cebu. Ostatnia łódka odpływa zwykle o 16:00, ale tego dnia kasa zamknięta jest już o 15:00 i nikt w porcie nie wie, czy jakakolwiek łódka jeszcze odpłynie.

Spotykamy trójkę innych turystów i dwóch instruktorów nurkowych z wyspy, którzy wielkodusznie proponują nam swoją łódkę jeszcze tego samego dnia. Cena jest o połwę wyższa, ale załoga nakłania nas do podjęcia szybkiej decyzji, bo ponoć zbiera się na deszcz. Atakowani z wszystkich stron, godzimy się na ich warunki, płacimy pieniądze z góry (tu powinna zapalić się czerwona lampka), a potem mimo pośpiechu, czekamy pół godziny na beztroską załogę.

Siedząc na pokładzie widzimy jak do portu przybija publiczna łódź i zabiera lokalnych pasażerów. Czekamy bezczynnie, wypominając sobie własną głupotę, ale w tym momencie niewiele możemy już zobić. Zapłacona łódka, to nasza łódka i nie ma mowy o zamianie.

Wypływamy w nienajlepszej pogodzie. Niebo pociemniało na horyzoncie, słońce przykryła gęsta warstwa chmur, ale cel jest nadal wyraźnie widoczny przed nami. Płyniemy tak przez 15 minut w niezbyt przyjemnej, ale znośnej pogodzie. Po tym czasie zrywa się sztorm. Fale przybierają na sile i woda zaczyna wdzierać się na pokład zalewając wszystkie bagaże. Zaczyna padać rzęsisty deszcz, mocząc nas do suchej nitki. Tracimy z oczu wyspę, która była już przecież tak blisko…

Morze bawi się naszą łódką jak zabawką. Znosi ją z kursu, obraca wokół własnej osi. Bambusowe płozy już nie wystarczają, by utrzymać równowagę i łódź zaczyna niepokojąco przechylać się na boki. Płyniemy do przodu, przedzierając się przez fale, które są jednak zbyt silne dla tak małej bangki, jak nasza. Fale znoszą nas w bok na pełne morze i po jakimś czasie tracimy punkt odniesienia. Nie wiemy już, gdzie jest wyspa.

Godzinę później deszcz pada nadal z tą samą siłą, a my jesteśmy już całkowicie przemoczeni i wszyscy trzęsiemy się z zimna. Nir z Izraela wyjmuje papierosy i częstuje każdego, ale po kilku sekundach wszystkie są mokre i cała paczka ląduje w koszu. Z załogą nie mamy żadnego kontaktu. Nagle nikt nie umie mówić po angielsku, więc nie mamy pojęcia, czy wiedzą gdzie płynąć. Mija druga godzina na wodzie, a my nadal nie wiemy gdzie jesteśmy. Na szczęście deszcz powoli ustaje, a morze się uspokaja. Teraz możemy wreszcie płynąć, tylko dokąd?

Nir wyjmuje smartfona i próbuje ustalić nasze położenie za pomocą GPS-u. O ile urządzenie działa prawidłowo, to jesteśmy na pełnym morzu, daleko zarówno od Cebu, jak i wysepki Malapascua, ale wiemy przynajmniej w którą stronę płynąć. Niestety fale cały czas znoszą nas w bok, a czerwona kropka na ekranie oznaczająca naszą łódź, bardzo wolno zbliża się do celu. Świat wokół staje się coraz bardziej mroczny, niebo ciemnieje i nieubłaganie zapada zmrok.

Tego baliśmy się najbardziej. Noc na pełnym morzu, bez suchych ubrań, jedzenia i wody. Okazało się jednak, że noc nie była naszym wrogiem, ale wręcz przeciwnie – sprzymierzeńcem. Gdy tylko zapadł zmrok, zaczęliśmy widzieć w oddali niewyraźne światła. Chwilę później mocne i wyraźne światło latarni morskiej. Nie byliśmy pewni, czy to Malapascua, czy Cebu, ale w tym momencie nie miało to już żadnego znaczenia. Zobaczyliśmy ląd i byliśmy zdeterminowani by do niego dopłynąć.

Po trzech godzinach na morzu, przemoczeni i zziębnięci, dobiliśmy do brzegów wysepki Malapascua. Byliśmy zdrowo wkurzeni na Filipiny, Filipińczyków i samych siebie, ale przetrwaliśmy – jak zwykle.

Nir z Izraela nakręcił ten filmik na początku sztormu, kiedy humory jeszcze dopisywały, ale to wystarczyło żeby filmować w pionie :)

4 Responses to “Zagubieni na morzu”

  1. Oj, chyba było na prawdę groźnie… Ściskam mocno dzielną parę!!;**

  2. Maja Dembowska a kiedy my zobaczymy więcej zdjęć ze ślubu?! :)

  3. Jak tylko je dostaniemy;) A więcej info niedługo w mailu!;))

  4. Super! Czekamy sąsiadko!

Dodaj komentarz